KODIVOSTUDIO

Ile kosztuje strona internetowa w 2026: uczciwy rozkład cen

Większość klientów pyta o cenę strony, zanim wie, po co jej potrzebuje. To najczęstszy błąd w tej branży i najczęstsza pułapka dla firm, które potem płacą drugi raz. Zamiast odpowiadać "to zależy", spróbuję rozłożyć ten rynek tak, żeby po przeczytaniu tego artykułu dało się samemu ocenić, czy oferta za 8 tysięcy jest niska, uczciwa czy podejrzana.

W Polsce w 2026 działają równolegle cztery rynki stron internetowych. Rynek samoobsługowy obejmuje WordPress na szablonie, Webflow, Wix i Framer w przedziale od 0 do 4 tysięcy złotych. Rynek agencyjny niższego pułapu to customowe motywy WordPress z gotowymi komponentami, gdzie budżet mieści się między 4 a 20 tysięcy. Rynek agencyjny mid obejmuje indywidualny projekt, custom development i headless CMS w cenie 20–80 tysięcy. Powyżej 80 tysięcy zaczyna się rynek produktowy i enterprise z dedykowanymi aplikacjami, integracjami i gwarancjami SLA.

Powiedzenie "strona za 5 tysięcy" i "strona za 150 tysięcy" to nie to samo zamówienie z innymi cenami. To inne rzeczy wykonane przez innych ludzi, na innej technologii, z innym efektem biznesowym.

Z czego składa się koszt, którego nie widać na stronie oferty

Kiedy dostajesz wycenę, rzadko pokazuje ci ona składowe. A w typowym projekcie strony customowej koszty dzielą się mniej więcej tak:

  • Projekt UX i UI pochłania 20–30% budżetu
  • Development front-end zjada 25–35%
  • Back-end, CMS i integracje to kolejne 15–25%
  • Treść, zdjęcia, ikony, animacje to 5–15%
  • SEO techniczne i wdrożeniowe zabiera 5–10%
  • Zarządzanie projektem, testy, poprawki klienta dopełniają 10–15%

Jeżeli agencja rzuca ci cenę 8 tysięcy za projekt "od zera", a sam projekt graficzny od freelancera kosztuje 4–6 tysięcy, od razu wiesz, że albo pomijają projekt i bazują na gotowym szablonie, albo projekt robi ta sama osoba, która potem koduje w tym samym tygodniu. W zdecydowanej większości przypadków oznacza to Elementor i motyw Astra pod marketingowym opakowaniem.

Gdzie rzeczywiście idą pieniądze przy stronie za 30 tysięcy

Wycena 30 tysięcy za stronę firmową brzmi wysoko, póki się nie rozłoży. Średni projekt tej klasy obejmuje 40–60 godzin pracy projektanta, co kosztuje 6–10 tysięcy. Do tego dochodzi 80–120 godzin developera front-end w przedziale 10–18 tysięcy. Konfiguracja CMS (Sanity, Storyblok, Payload) wraz z integracjami formularzy, analityki i płatności to kolejne 30–50 godzin i 4–7 tysięcy złotych. Pierwszy rok licencji, hostingu, domen i narzędzi kosztuje jeszcze 800–2000 zł. Project management, testy i poprawki klienta dopełniają budżet o kolejne 2–4 tysiące.

Po złożeniu wychodzi realny koszt pracy między 23 a 41 tysięcy. Agencja, która bierze 30, rzadko zarabia na tym więcej niż 20–25% marży, bo reszta idzie na ZUS-y, podatki i okienka między projektami. Kiedy ktoś proponuje ci tę samą zawartość za 9 tysięcy, nie kupuje marży. Kupuje skrót.

Dlaczego tańsze oferty często kończą się drugim projektem

Widziałem w ostatnim roku siedem firm, które przyszły po drugiej wersji strony. Wszystkie mieściły się w tym samym schemacie: pierwsza strona za 4–8 tysięcy, uruchomiona w 3 tygodnie, po roku nie da się w niej nic sensownie zmienić. Bo jest zbudowana na szablonie, który nie aktualizuje się bez łamania układu, albo na wtyczce, która przestała być utrzymywana przez twórcę.

Powody są powtarzalne. Brak separacji treści od layoutu sprawia, że wszystko jest wklejone bezpośrednio w edytorze i każda zmiana wymaga developera. Brak struktury SEO oznacza błędną hierarchię nagłówków, niekompletną schemę i LCP przekraczający 4 sekundy. Brak systemu projektowego skutkuje tym, że każda podstrona wygląda inaczej. Twarde kolory, typografia i spacing wpisane w kod sprawiają, że jeden rebranding firmy oznacza przepisanie strony od zera.

Drugi projekt kosztuje wtedy więcej, niż gdyby od razu zrobić go porządnie. Trzeba migrować treść, przepisywać SEO, ustawiać przekierowania dla każdego adresu URL, który zmienił strukturę, a klient traci pozycje w Google na czas migracji.

Dla kogo strona za 3 tysiące ma sens

Nie każdemu potrzebna jest custom strona. Jeżeli jesteś jednoosobowym freelancerem testującym pomysł, lokalną firmą usługową z trzema podstronami i formularzem kontaktowym albo startup-em przed rundą seed, który za sześć miesięcy i tak zmieni pozycjonowanie, to strona na Framerze lub Webflow za 2–4 tysiące plus 50 zł miesięcznie jest najracjonalniejszą decyzją. Wygląda dobrze, ładuje się szybko, można zmieniać samodzielnie.

Problem zaczyna się, kiedy firma z takimi parametrami zamawia stronę za 25 tysięcy, bo "agencja wygląda na poważną". Wtedy dostajesz Ferrari do dojeżdżania do piekarni. Mało tego — miesięczny koszt utrzymania takiego rozwiązania jest wyższy niż sensowny zwrot z inwestycji.

Dla kogo 3 tysiące to koszt utracony

Są sytuacje, w których tania strona automatycznie oznacza stratę. Dzieje się tak, kiedy twoja branża jest konkurencyjna w Google (prawnicy, medycyna, SaaS) i LCP powyżej 3 sekund wyrzuca cię z pierwszej strony wyników. Dzieje się też, gdy sprzedajesz produkt droższy niż 5 tysięcy, bo jakość strony jest wtedy częścią sygnału zaufania. Jeżeli masz zespół handlowy, który pracuje na leadach z formularzy, brak integracji z CRM kosztuje miesięcznie więcej niż budżet na stronę. Planowanie skalowania za granicę bez natywnego wsparcia multi-language i hreflang blokuje cię na starcie.

Dla firmy z obrotem 5 milionów rocznie, która dostaje 60% leadów z Google, strona to infrastruktura sprzedażowa. Oszczędzanie 20 tysięcy jednorazowo po to, żeby stracić dwa leady miesięcznie przez wolne ładowanie, jest decyzją, której żałuje się przez kolejne 14 miesięcy.

Koszty ukryte, o których nikt nie mówi na etapie wyceny

Tego nie zobaczysz w ofercie, ale i tak zapłacisz. Hosting kosztuje od 40 do 800 zł miesięcznie zależnie od technologii. Domena i certyfikaty pochłaniają 50–300 zł rocznie. Backup i monitoring to często 100–300 zł miesięcznie. Aktualizacje bezpieczeństwa WordPress wraz z kompatybilnością pluginów wymagają przeglądu co kwartał, a każdy kosztuje 400–1500 zł. Poprawki, zmiany treści i drobne modyfikacje rozliczane godzinowo idą po 150–400 zł za godzinę. Narzędzia marketingowe — analityka, heatmapy, CRM — zbierają się w 50–500 zł miesięcznie.

Roczny koszt utrzymania porządnej strony mieści się średnio w przedziale 3–10 tysięcy. Na tańszym końcu siedzi Framer albo statyczna strona na Next.js hostowana na Vercelu (50–200 zł miesięcznie). Na droższym — WordPress na VPS z managed security.

Jak wyceniać własną stronę, zanim zadzwonisz do agencji

Zanim wyślesz brief, napisz sobie na kartce cztery liczby. Ile leadów miesięcznie generuje obecna strona (jeżeli żadnych, zacznij od pytania, dlaczego). Ile kosztuje cię jeden lead z innych kanałów, czyli Google Ads, Facebook, LinkedIn. Ile z tych leadów domyka się w sprzedaż. Ile byś zapłacił za podwojenie liczby leadów w ciągu roku.

Jeżeli strona ma przynieść ci 50 leadów miesięcznie o wartości 500 zł każdy, budżet 30 tysięcy zamortyzuje się w 12 miesięcy. Jeżeli strona ma być wizytówką bez konwersji, 3 tysiące na Framerze to uczciwa cena. Większość dyskusji o cenie strony dałoby się rozwiązać, gdyby zamiast "ile kosztuje" zaczynać od "co ma robić". Bo strona, która ma wyglądać, i strona, która ma sprzedawać, to dwa różne produkty pod jedną nazwą.

strony internetowewycena projektucennikweb development